wtorek, 9 lutego 2016

Nie każdy kaczor jest zły - czyli szalony weekend z Akademią Duckie Deck



W lutym trafiłam na FB na Akademię Duckie Deck (FB), był to, jak się okazało ostatni moment aby załapać się na darmowe warsztaty dla dzięki organizowane przez Akademię na terenie Warszawy i Krakowa. Była walka o miejsce i czatowanie na zwolnione terminy na FB. W sobotę udało mi się zapisać Franka na programowanie z robotem Photon.



źródło



Przygoda zaczęła się średnio bo zmęczony Franek zasnął w samochodzie i za nic nie miał ochoty budzić się i brać udziału w zajęciach. Na szczęście nie marudził głośno i po jakimś czasie zainteresował się nimi bardziej ;). Bardzo wesoła pani (z pomocą 2 panów) opowiedziała dzieciakom o tym czym jest robot Photon (FB). A jest to mały, milutki robocik interaktywny, który w połączeniu z tabletem lub telefonem pozwala dziecku postawić pierwsze kroki w nauce programowania. Podczas zajęć dzieci przeprowadziły go przez całą planszę do gry, wykonując przy tym zadania i odpowiadając na pytania. Każde dziecko mogło wykonać jakąś czynność, nikt nie został pominięty. Jedne rzucały kostką, inne zapisywały ruchy na tablicy a jeszcze inne na tablecie programowały wyznaczone ruchy. Potem wszyscy z zapartym tchem patrzyli czy się udało i czy nasz robot pojedzie tam gdzie trzeba. Z tym bywało rożnie, ale zwyczaj kolejne etapy kończyły się sukcesem. Franek uznał, że tylko programowanie na smartfonie jest ciekawe :)





Bardzo fajne było to, że po wyjściu z sali dzieciaki mogły bez problemów korzystać ze wszystkich pozostałych atrakcji na terenie budynku. A było ich całkiem sporo. Ogromne tory Stacyjkowo, interaktywna ciuchcia gdzie po założeniu gogli (ze smartfonem) dzieci przenosiły się do trójwymiarowego, wirtualnego świata na przejażdżkę bajkowym pociągiem. W tym czasie rodzice mogli obserwować trasę na ekranie. Dzieci było sporo, ale kolejek jak na darmowe zajęcia nie było praktycznie wcale. Brawo za organizację i miłą atmosferę.

                        



Były też atrakcje dla starszych dzieci - labirynt z interaktywnym BB-8, robot sterowany smartfonem, gogle przenoszące w trójwymiarowy wirtualny świat dinozaurów (naprawę wow!) i muzyczny stół.  Wszystko można było zobaczyć, pomacać, wypróbować a obsługa cierpliwie tłumaczyła co do czego i z czym :)

                  



 

W niedzielę przyjechaliśmy na zajęcia z robienia karmników. Niestety ze względu na spóźnienie Pani nie dopuściła dzieci do zajęć. Szkoda, bo miejsce było a wiadomo, że dzieciaki były rozczarowane. Taki mały zgrzyt. Całe szczęście udało się zapanować nad sytuacją i ponownie korzystaliśmy ze wszystkich atrakcji dodatkowych, uznając, że takie karmniki to sobie zrobimy sami w domu ;)
źródło


Ale to nie wszystko - na wiele warsztatów zwyczajnie nie zdążyliśmy się zapisać - a było ich sporo:
- Microsoft - nauka programowania z Minecraft
- Sandwich Chef - czy kanapka może być dziełem sztuki?
- Family Photo - kreatywne portrety rodzinne
- Huff & Puff - konstruowanie maszyn wiatrowych
- Trash Toys - tworzenie elektrycznych zabawek
- Homemade Ochestra - instrumenty handmade
- Tworzenie filmów animowanych z player.pl
- Muzykowanie z NOVIKĄ
- LOFI Robot - zbuduj robota!

Do wyboru, do koloru! 


Podsumowując - super zajęcia, bardzo ciekawe atrakcje i bardzo dobra organizacja. Można się było wiele dowiedzieć o nowościach, kreatywnym spędzaniu czasu z dzieckiem i możliwościach zajęć dodatkowych. Rodzice mieli miejsce gdzie mogli zjeść ciacho i wypić kawkę. Generalnie miło spędzony czas - bez hałasu, wrzasków, kolejek itd. Zabawa i trochę nauki w jednym. Wszyscy byli zadowoleni a Franek często pyta kiedy pójdziemy znowu "do kaczki". W kwietniu ruszają podobno kolejne warsztaty i jak już sobie na nie ostrzę pazurki ;). Jedyny minus to lokalizacja - tylko te dwa miasta (Warszawa i Kraków). Jeśli jednak mieszkacie niedaleko - koniecznie śledźcie stronę na FB i polujcie na kolejną edycję - naprawdę warto! Zapraszam też na stronę Akademia Duckie Deck, gdzie można poznać więcej szczegółów oraz zobaczyć galerię zdjęć w wydarzenia.

My wyszliśmy zmęczeni i zadowoleni a że zima wtedy dopisywała pojechaliśmy zobaczyć największy warszawski...sopel!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz