No dobra, trochę śniegiem ostatnio sypnęło. Nie zmienia to faktu , że gdy w TV ogłaszają zimę, rankiem budzi mnie szum narciarskich kombinezonów. Zastępy przedszkolaków wędrują socjalizować się z rówieśnikami tupiąc ocieplanymi śniegowcami.... A na termometrze 3-5 stopni! Franek w tym czasie wsiada na rower i „pomyka” odziany grubsze dresy….. Kiedy siadam z nim w szatni zaczynam się zastanawiać – czy ze mną jest coś nie tak?
![]() |
Większość kolegów i koleżanek Franka mieszka blisko lub podjeżdża w okolice przedszkola samochodem. Oznacza to, że w puchówkach, kombinezonach i śniegowcach jadą sobie w ciepłym foteliku. Czy tylko dla mnie to bez sensu? To rozbieranie, przebieranie, zdejmowanie, zakładanie… Poza tym czy panują arktyczne mrozy, żeby ubierać dzieci jak na stok narciarski? A w co rodzice ubiorą maluchy gdy przyjdzie temperatura -10 stopni? Nie żebym była jakaś wszechwiedząca, ale my tym roku leciutko izolowane spodenki założyliśmy 5 razy z czego 4 razy na łyżwy, tylko ze względu na właściwości wodoodporne ;). I żyjemy i nie chorujemy!
Kochani rodzice – cieplej, nie znaczy lepiej. I nie ja tu taka mądra, ale lekarze i specjaliści. Skoro mama dumnie kroczy w lekkim płaszczyku i jest jej ciepło, to kilkuletnie dziecko biegające jak szalone po podwórku w puchówce, golfie i śniegowcach na bank zgrzeje się jak wściekłe. Zgrzeje, spoci a potem je zawieje i choróbsko gotowe. Poza tym z pewnością będzie mu piekielnie niewygodnie.
![]() |
| źródło |
Chwila mądrości. Przegrzewając dziecko upośledzamy jego naturalną odporność i umiejętność termoregulacji. W praktyce oznacza to, że takie stale przegrzewane ciałko traci umiejętność szybkiego regulowania i wyrównywania temperatury ciała a to prosta droga do infekcji i osłabienia organizmu. Chyba nie o to nam chodzi?
Odkrywam Amerykę - najlepszym pomysłem jest metoda „na cebulkę”! Dziecko w wieku przedszkolnym powinno nosić tyle warstw co my. W przedszkolach zazwyczaj jest bardzo ciepło (nawet za ciepło) więc na czas pobytu w sali przyda się coś cieńszego (np. legginsy, bluzeczka z długim rękawem), w szatni, na wyjście (tak w okolicach zera stopni) zostawiamy ew. sweterek albo cienką kamizelkę polarową i spodnie do założenia na legginsy (np. polarowe). Nie zapominajmy, że nasze pociechy na placu zabaw wariują, biegają a nie siedzą na szanownych pupkach. Poza tym, panie przedszkolanki mają doświadczenie i mając kilka warstw do wyboru na pewno fachowo dobiorą ich ilość do warunków pogodowych.
A przy okazji, czy naprawdę 3 stopnie na plusie to powód aby zakładać czapkę uszatkę na misiu? Sami machnijcie sobie poranny jogging w takich warunkach to zobaczycie jak to fajnie ;). I to nie prawda, że przez głowę tracimy najwięcej ciepła - ona po prostu jest nieco bardziej wrażliwa na wahania temperatury, ale statystycznie oddaje ciepła tyle samo co każdy inny kawałek naszego ciała.
![]() |
| - 5 stopni, długi spacer po parku |
A przy okazji, czy naprawdę 3 stopnie na plusie to powód aby zakładać czapkę uszatkę na misiu? Sami machnijcie sobie poranny jogging w takich warunkach to zobaczycie jak to fajnie ;). I to nie prawda, że przez głowę tracimy najwięcej ciepła - ona po prostu jest nieco bardziej wrażliwa na wahania temperatury, ale statystycznie oddaje ciepła tyle samo co każdy inny kawałek naszego ciała.
"Zimny wychów” przynosi więcej "plusów dodatnich" niż trzymanie w ciepełku. To nie kurczaczki. Hartujmy młode organizmy! Śmiem twierdzić, że dość sporadyczne infekcje Franka (jak na dziecko przebywające cały tydzień w przedszkolu) są wynikiem właśnie takiego wychowania w rozsądnym chłodzie.
A w mieszkaniu? 20-21 stopni a nocą 18-19 stopni i nawet w mrozy otwieramy okna (np. na czas spaceru) aby porządnie przewietrzyć mieszkanie i nie pozwolić zadomowić się wirusom. I nawilżanie - bez tego ani rusz gdy pracujących kaloryferach. Przyda się to wszystko nie tylko dzieciom ale i nam :)
Uffff ..... brzmi jakbym się mądrzyła bo przecież to oczywiste oczywistości. Jednak rozejrzyjcie się wokoło a zobaczycie, że nie dla każdego. Naprawdę, ilość dzieci w kombinezonach i śniegowcach przy plusowej temperaturze jest zaskakująca, a u wielu ludzi w domu panują tropikalne temperatury i po pół godzinie drapie nas w gardle.
| grudzień 2014 |
A w mieszkaniu? 20-21 stopni a nocą 18-19 stopni i nawet w mrozy otwieramy okna (np. na czas spaceru) aby porządnie przewietrzyć mieszkanie i nie pozwolić zadomowić się wirusom. I nawilżanie - bez tego ani rusz gdy pracujących kaloryferach. Przyda się to wszystko nie tylko dzieciom ale i nam :)
I tu serdecznie ucałowania dla wszystkich babć Franka, które nie ciosają mi kołków na głowie i pozwalają ubierać go jak chcę. Nie wszyscy mają tak dobrze.




