Franek jest moim pierwszym dzieckiem i jak każda matka na początku uważałam, że absolutnie wszystko jest potrzebne. Bardziej doświadczone mamy kiwają teraz głowami z politowaniem.... No cóż, ja tez teraz jestem mądrzejsza :). Czego jednak sama nie kupiłam - dostałam w prezencie. I tak ostatnio na dnie szuflady odkryłam nigdy nie użyty termos! Zapoznam Was z tym cudeńkiem, bo pół dnia dzisiaj szukałam w głowie sytuacji kiedy byłby mi on niezbędny. Nie znalazłam.
Podgrzewacz podróżny przeznaczony do podgrzewania butelek i słoiczków z żywnością. Idealny do podgrzewania świeżego pokarmu podczas podróży i spacerów. Składa się z termosu o pojemności 500 ml wykonanego ze stali nierdzewnej, zakrętki oraz specjalnego kubka. Termos należy wypełnić gorącą wodą, a kiedy będziemy chciały odgrzać pokarm, trzeba wlać wodę z termosu do kubka, włożyć do niego butelkę lub słoiczek i podgrzać do żądanej temperatury.
Może ja się nie znam, może jestem niesprawiedliwa, ale po jaką cholerę miałabym to ze sobą wozić na spacery? Kiedy Franio był oseskiem nie zapuszczałam się z wózkiem w dzikie stepy tylko przebywałam bliżej cywilizacji - co owocowało dostępem do mikrofalówek i gorącej przegotowanej wody w każdym miejscu serwującym pokarm. W życiu nikt mi nie odmówił podgrzania wody na mleko lub słoiczka z jedzeniem, nawet w pociągu Nie wiem, może jakbym pojechała w dziki busz to bym termosik doceniła a tak - wystawiłam na Allegro, może ktoś zrobi z niego użytek?
Drugi dar od rodziny - cyfrowa waga dziecięca (w moim przypadku model marki TOPCOM KIDZZ). Nie dość że to drogie jak cholera to jeszcze w przypadku zdrowego, "żartego" dziecka na butelce, całkowicie nieprzydatne. Mimo to rodzina uznała, że dla zabawy będę ważyć Frania co drugi dzień...
No cóż, waga wylądowała za szafą i przeleżała tam ponad rok. Po tym czasie przydała się na chwilę moim znajomym, których uroczy synek karmiony był piersią, nie jadł za dużo i słabo przybierał na wadze. W takim przypadku faktycznie ważenie było uzasadnione. Fajnie, że komuś się przydała. Niedawno podarowałam jej trzecie życie i sprzedałam ją na Allegro. Niech się dobrze waży!
Ponieważ robię generalne porządki w zmagazynowanych "dzieciowych" skarbach, będę pewnie co chwila wpadać na rzeczy superprzydatne lub całkowicie beznadziejne :)
A Wy? Dużo miałyście takich niepotrzebnych wynalazków?



